Featured

Filiżanka dobrej kawy nigdy mnie nie zawiodła. Pomaga dojść do siebie o poranku i zmierzyć się z nadchodzącym dniem. Jednak czy kofeina, mimo, że jest wspaniałym pobudzaczem organizmu, podobnie korzystnie wpływa na przykład na stan skóry?
W ostatnim czasie kofeina coraz częściej występuje jako składnik różnych kosmetyków, a producenci przekonują, że substancją tą można osiągnąć wyraźnie pozytywne rezultaty w walce z cellulitem, cieniami pod oczami i przedwczesnym starzeniem się skóry. Co własciwie robi? W kosmetykach spełnia 3 ważne funkcje: antyoksydantu, diuretyku oraz w dużym uproszczeniu – wzmacnia ściany naczyń krwionośnych.

Czy kofeina redukuje cellulit?
No własnie, niestety nie ma na to żadnego dowodu. Przeprowadzono bodajże tylko dwa szersze badania pod tym kątem i oba te badania prowadzone były przez firmy zajmujące się produkcją kosmetyków antycellulitowych. Nie twierdzę oczywiście, że w tych badaniach nie było sensu, ale warto poczekać na bardziej obiektywne raporty.
Tym niemniej, preparaty z kofeiną nakładane na skórę mają zdolność do odwadniania komórek skóry (funkcja diuretyka), przez co wydaje się czasowo gładsza.

Czy kofeina minimalizuje worki pod oczami?
I tak i nie. Cienie mogą być pochodzenia genetycznego, spowodowane nadmiernym wydzielaniem melaniny (barwnika komórek skóry), mogą być spowodowane także rozszerzonymi naczyniami. W tym drugim przypadku, produkty z kofeiną poprawiają stan skóry pod oczami. W pozostałych przypadkach trzeba się ratować żółtym korektorem.

Efekt anti-aging?
Kofeina posiada właściwości antyoksydacyjne przez co chroni przed wolnymi rodnikami, co pomaga zapobiec oznakom starzenia. Jednak jest jednym z wielu dostępnych na rynku i nie warto skupiać się wyłącznie na jednym. Warto pamietać o tym, że przeciwutleniacze działają lepiej w grupie, aniżeli stosowane wybiórczo.

Na początek, chciałabym Was serdecznie zaprosić do udziału w akcji „Zostań swoją wizażystką”

Aż 81% Polek twierdzi, że potrafi wykonać dobry make-up. Jednocześnie 34% z nich ma trudności z doborem podkładu. Z drugiej strony 2/3 pań deklaruje, że może zrezygnować z tuszu do rzęs, a 99% z różu – kosmetyków najprostszych w użyciu i gwarantujących natychmiastowy efekt. Takie zaskakujące wnioski płyną z najnowszego sondażu TNS OBOP dla Douglas Polska. Wizażyści i styliści są zgodni – Polki nie do końca wiedzą jak wykonać makijaż, który podkreśli atuty ich urody. Dlatego Douglas wspólnie z marką Estēe Lauder rozpoczynają ogólnopolską akcję „Zostań swoją wizażystką”. Na bezpłatne warsztaty można zapisać się na stronie www.akademiadouglas.pl

Kalendarz Akademii Makijażu:

Kraków, CH Bonarka – 24.03 i 25.03.2012
Katowice, Silesia – 27.04 i 28.04.2012
Poznań, Galeria Malta – 25.05 i 26.05.2012
Gdynia, Klif – 22.06 i 23.06.2012
Wrocław, Galeria Dominikańska – 31.08 i 01.09.2012
Warszawa, Arkadia, Douglas House of Beauty – 21.09 i 22.09.2012

Ostatni rok był dla mnie dość skomplikowany. Górki i dołki, jak to często bywa. Kilkanaście rozgrzebanych projektów, praca zawodowa, ślub. Planowałam powrót wraz z początkiem roku, ale, niestety, nie wyszło.
Mały redesign strony nastąpił gdzieś w międzyczasie, jednak do pisania nie udało się wrócić ot tak.
Tym razem, mam nadzieję, to już naprawdę ten moment, od którego wpisy pojawiać się będą regularnie. Mam kilka pomysłów, będę czekać na feedback z Waszej strony.

Dość czesto spotykam się z pytaniem, czy smokey eyes nadają się na makijaż dzienny. Prawidłowo wykonane moga być noszone na co dzień zwłaszcza przez miłośniczki ciemnego makijażu oka. Chciałabym pokazać Wam, jak w przeciągu niecałych 10 minut można wykonać efektowny makijaż oka w modnym w tym sezonie kolorze granatowym.

1. Konturówką obrysowujemy oko. Skupiamy się głównie na jego zewnętrznej części, wewnętrzną pozostawiając niemal nietknietą. Nie musi być to bardzo precyzyjna kreska, ponieważ po namalowaniu rozcieramy ją pędzelkiem. Pigment się wyrówna, a aplikowany cień, dzięki solidnej bazie utrzyma się na powiece dłużej.

2. Niewielkim pędzelkiem nakładamy na powiekę granatowy cień tak, by nie przekroczyć konturu roztartej kredki. Obowiązuje tutaj taka sama zasada: więcej po stronie zewnetrznej, mniej po wewnętrznej.

3. Na sam środek powieki (strzałka) możemy nałożyć cień o intensywnej niebieskiej barwie, który rozświetli nasze spojrzenie i nada makijażowi efekt trójwymiaru. Łuk brwiowy rozświetlamy cielistym opalizującym cieniem. Można go także nałożyć odrobinę w miejscu, gdzie kończy się linia granatowego cienia. Zabieg ten sprawi, że kolor ciemniejszy stanie się bardziej widoczny.

4. Tuszujemy rzęsy skupiając się na ich dolnej linii. Mocniej wytuszowane optycznie otwierają oko.

5. Modelujemy policzki przy pomocy różu i bronzera. W przypadku ust zdecdowałam się na bladoróżowy transparentny błyszczyk ze złotymi drobinkami.

Dzisiaj wesoły, kolorowy makijaż na zakończenie wakacji. Podobno trochę „na Arabkę”. Niestety, nie miałam odpowiedniej chusty, żeby dopełnić stylizacji :)

Przy kolorowym makijażu, takim jak ten, warto przed rozpoczęciem pracy nałożyć na powiekę bazę pod cienie, która podbije kolor i spowoduje, że stanie się on żywszy.

Na początku w wewnętrznym kąciku oka nakładamy niewielką ilość jasnozielonego, limonkowego cienia. Następnie, tuż przy zewnętrzym kąciku oka, pod wybranym przez nas kątem przyklejamy
kawałek taśmy klejącej. Zabieg ten spowoduje, że linia cienia będzie idealnie ostra. Aby zapobiec późniejszemu dyskomfortowi przy odklejaniu, warto dwuktotnie przykleić i odkleić taśmę na dłoni.

W kolejnym kroku na środek powieki nakładamy cień w kolorze turkusowym i rozcieramy go z wcześniej aplikowaną zielenią. Kolory wykańczamy intensywnym fioletem, który nakładamy w zewnętrznym kąciku oka i rozcieramy go do środka powieki, skupiając się na tym, aby upłynnić przejścia między kolorami i wypełnić cieniem. zagłębienie powieki. Odklejamy taśmę i ułożenie kolorów przenosimy na powiekę dolną.

Czarnym eyelinerem obrysowujemy oko tworząc dość grubą linię. Tuszujemy rzęsy, możemy także dokleić sztuczne w postaci kępek lub paska. Nada to naszemu spojrzeniu wyraźnej głębi. Na sam koniec, ciemnobrązowym lub czarnym cieniem wzmacniamy linię brwi.

Jako, że cały makijaż jest bardzo wyrazisty, zalecałabym oszczędność na makijażu ust,
dodając jedynie bronzer i połyskujący puder na policzki.

Pudry brązujące to jeden z lepszych wynalazków kosmetycznych tuż po zielonym korektorze i kryjącym podkładzie. Twarz muśnięta bronzerem nabiera zdrowego, złotego lub brzoskwiniowego kolorytu, prawidłowych proporcji oraz świeżości i blasku.
Warto pamietać o tym, aby odpowiednio dobrać rodzaj oraz odcień bronzera do naszego typu urody. Ciepłym typom kolorystycznym, o złotych lub rudych włosach polecamy złociste pudry w kulkach, mieniące się różnymi odcieniami różów i brązów. Dla szatynek najlepsze będą ciepłe, ceglaste kolory, a dla jasnych blondynek – morelowe i kakaowe brązy. Jeśli jesteś brunetką, podkłady brązujące możesz bez problemu aplikować na całą twarz.

Równie istotny, jak dobór odpowiedniego odcienia bronzera jak i sposób jego aplikacji. Te w pudrze nakładamy grubym pędzlem, tak zwanym Kabuki. Bronzery w kremie najlepiej rozetrzeć najpierw w dłoniach, aby pod wpływem temperatury ciała zmieniły konsystencję i lepiej stopiły się ze skórą.

Kilka wskazówek:
1. Nie aplikujemy bronzera na kości policzkowe w momencie, kiedy widoczne są zmarszczki pod oczami. Bronzer zawsze nieco rozsypuje sie dookoła, co przy zebraniu sie kosmetyku w zmarszczce powoduje jej optyczne pogłębienie.
2. Jeśli masz tłustą cerę, zrezygnuj z pudrów ze złotymi drobinkami. Przed nałożeniem matowego, oprósz twarz pudrem transparentnym pudrem matującym.
3. Nakładaj kosmetyk w minimalnej ilości, tak aby nie powstały nieestetyczne plamy.
4. Zawsze pamiętaj, by omieść pudrem brązującym także szyję, dekolt oraz ramiona.

Niedługo wakacje. Spora część z nas powoli zaczyna nabierać koloru przebywając na słońcu, udając się na sesje w solarium czy poprzez używanie rozmaitych samoopalaczy. Bywa jednak tak, że ze względów zdrowotnych nie możemy się opalać, a na samoopalacze nasza skóra reaguje alergicznie, zwłaszcza, jesli należy do wrażliwych lub atopowych. W takim przypadku alternatywą może być hipoalergiczna metoda opalania natryskowego, ale niestety, jest to metoda dość kosztowna. Dlatego nowości kosmetyczne na sezon letni obfitują w kolekcje brązujące. Wystarczy kilka ruchów pędzlem, aby nasza twarz, ramiona, a nawet nogi pokryły sie lekką, złocistą wartwą koloru.

Poniżej krótki przegląd tego, co oferują nam najlepsze marki kosmetyczne:

MALU WILZ

Malu Wilz oferuje nam szeroką gamę produktów. Od pudru brązującego na złocistych błyszczykach kończąc. W kolekcji znajdziemy także tusz do rzęs. Puder ma własciwości pielęgnacyjne, jdpowiedni do twarzy i ciała, wzbogacony o minerały (topaz, kwarc) oraz witmanię E.
Ze swojej pracy wizażysty, muszę zaznaczyć, że gama kolorystyczna produktów marki Malu Wilz jest idealna dla pań o ciepłych typach kolorystycznych (wiosna, jesień). Chłodne typy (lato, zima) mogą mieć problem ze znalezieniem czegoś dla siebie

DEBBY

W dotychczasowym asortymencie produktów Debby obecny był puder brązujący Maxi Sun w trzech matujących odcieniach. W tym roku włoska marka postanowiła dodać trochę blasku. Do oferty marki trafiły 3 nowe odcienie w wersji połyskującej. Mineralne składniki pudru łagodzą podraznienia i zapobiegają zaczerwienieniom. Polecam zwłaszcza młodym dziewczętom z problemami trądzikowymi zamiast ciężkich kryjących podkładów.

VIRTUAL

Summer Chic to lekki, jedwabiście gładki puder prasowany, który błyskawicznie nadaje cerze promienny, opalony wygląd. Subtelnie rozświetla cerę drobinkami miki, dzięki czemu cera nabiera blasku a niedoskonałości skóry stają się mniej widoczne. Puder zawiera odżywczy wyciąg z koralowca bogaty w sole mineralne. Trzy odcienie brązu, z których każdy jest odpowiedni nawet dla jasnej karnacji, doskonale stapiają się ze skórą, nie tworząc efektu maski.

ISA DORA

Isa Dora także oferuje nam całą gamę kosmetyków do makijażu w typowo letnich, brązowo-zielonych kolorach. Tutaj dla odmiany, znajdą dla siebie odpowiedni kosmetyk zarówno panie „ciepłe” jak i panie „chłodne”. Ciekawą propozycją marki, obok rewelacyjnego pudru brązującego Teracotta, jest róż w sztyfcie, który poprzez swoją formę bardzo ułatwia aplikację, ma ślicznie rozświetlające drobinki i idealnie nadale się do podkreślenia złocistej opalenizny.

ART DECO

Nie ukrywam i nigdy nie ukrywałam, że Art Deco jest jedną z moich ulubionych marek kosmetycznych, nigdy sie na niej nie zawiodłam i tak też jest w przypadku kolekcji Aqua Glow. Kolory sa bardzo uniwersalne, forma pudru brązującego pozwala dopasować odcień do każdej karnacji, a cienie są mocno napigmentowane i trwałe. Zdecydowanie mój numer jeden tego lata. Dodatkowy plus za ciekawe odcienie lakierów do paznokci.

PUPA

Kolekcja zawiera lekko brązującą emulsję do twarzy, która nawilża i daje efekt lekkiej, złotej opalenizny. Puder brązujący natomiast, zawiera olejek Jojoba, który chroni skórę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych oraz sprawia, że staje się bardziej miękka, gładka i nawilżona. Innowacyjna technologia wypiekania zapewnia maksymalną trwałość pudru oraz delikatną konsystencję.

Tonizowanie skóry powinno wejść nam w krew, ponieważ jest to bardzo ważny element codziennej pielęgnacji twarzy. Tonik oczyszcza cerę, usuwa resztki mleczka, nawilża i przywraca jej prawidłowe pH.

Do czynności tej najczęściej używamy wacika, choć kosmetyczki zalecają, by wylać sobie odrobinę produktu na dłonie, rozsmarować, wklepać w skórę i pozostawić do wyschnięcia. Mamy wtedy pewność, że produkt się nie zmarnował oraz że skóra jest dobrze tonizowana. Unikamy także niepotrzebnego tarcia twarzy, które powoduje podrażnienia, zwłaszcza u osób z cerą wrażliwą.

Większość toników zawiera wodę, środki nawilżające (np. glicerynę), składniki oczyszczające, aloes oraz konserwanty. Bywają także toniki na bazie alkoholu, przeznaczone dla cer wyjątkowo tłustych, niemniej dermatolodzy nie polecają tych produktów, ze względu na możliwość przesuszenia skóry.

Toniki dzielimy na:
do demakijażu (jedno i dwufazowe),
oczyszczające,
łagodzące,
nawilżające.

Tonik w łazience pomaga nam przy codziennej pielęgnacji. Przede wszystkim usuwa resztki makijażu i innych zanieczyszczeń, które zbierają się nam na twarzy przez cały dzień. Poza tym wyrównuje nam pH skóry, które po myciu ulega zmianie na bardziej zasadowe. Tonik przywraca naturalne, lekko kwaśne. Błędnym natomiast przekonaniem jest, że toniki pomagają zamykać pory. Dotyczy to zwłaszcza osób z cerą tłustą. Produkty na bazie alkoholu podrażniają skórę, powodując delikatne opuchnięcie i tym samym – optyczne zmniejszenie się porów. Efekt utrzymuje się krótko, a korzystając z tej metody częściej, przyniesiemy sobie więcej szkody niż pożytku.

Wiele z nas, niestety, mycie twarzy wiąże z wodą i mydłem. Często zdarza się, że po takim myciu czujemy, że skóra jest napięta i sucha. Wtedy na ratunek przychodzą toniki nawilżające. Po użyciu skóra wygląda i czuje się zdecydowanie lepiej.

Mantrą kosmetyczek jest „oczyszczanie, tonizowanie, nawilżanie”, zatem naprawdę dobrze jest mieć tonik w swojej łazience, mimo że w ostatnich czasach mówi się, iż produkt ten jest wymyślony sztucznie, gdyż skóra sama jest w stanie się nawilżyć po myciu, przywrócić właściwe pH. Owszem jest, ale zajmuje to jej od około 15 minut do godziny w zależności od biologicznego wieku skóry. Po co zatem czekać tak długo i męczyć się, skoro możemy uzyskać efekt natychmiast?
Naprawdę warto jest posiadać tonik dla komfortu naszej cery i samopoczucia.

Marka Artdeco podążając za najnowszymi trendami w modzie stworzyła wyjątkową kolekcję kosmetyków do makijażu Coral Kisses.
Najmodniejsze tej wiosny odcienie koralowej czerwieni zostały podkreślone delikatnymi, szaro-zielonymi refleksami.

Ja dzisiaj postanowiłam się skupić wyłącznie na cieniach z tej kolekcji, z tego prostego względu, że jako chłodny typ kolorystyczny, źle się czuję w kolorach proponowanych przez markę. Mam jeszcze tusz, ale to materiał na inny post :)
Jak zapewnia producent, cienie są wysoko napigmentowane i bardzo trwałe. I faktycznie, po nałożeniu bazy na powieki, stały się, powiedziałabym nawet, że toporne i trudne do zmycia.
Beauty boxy magnetyczne ArtDeco za każdym razem stanowią dla mnie element zachwytu ze względu na bardzo ciekawy design. Tak też było tym razem. Całość utrzymana jest w bardzo kobiecym, czerwonym klimacie.

Cienie w kasetce kolejno od lewej to: 50, 204, 278, 32

Na skórze prezentują się następująco:

Ja, jako fanka marki, jestem zachwycona. Żałuje trochę, że kolory reszty mi nie podeszły, no ale nie można mieć wszystkiego :)

Pragniesz, aby Twoja skóra była nieskazitelnie gładka, a wszelkie niedoskonałości niewidoczne? Wypróbuj nowy podkład od Max Factor – Smooth Effect Foundation. Innowacyjna formuła produktu doskonale kryje oraz wyrównuje koloryt cery. Teraz dzięki Smooth Effect Foundation każda z nas może być dumna z nieskazitelnie gładkiej skóry.

Sekret perfekcyjnego krycia Smooth Effect Foundation leży w formule SkinTone zawierającej substancje silnie nawilżające. To właśnie dzięki intensywnemu nawilżeniu skóra staje się idealnie gładka. Pigmenty matujące pozwalają natomiast na zamaskowanie wszelkich niedoskonałości – takich, jak rozszerzone pory czy przebarwienia.

Jak skutecznie ukryć cienie pod oczami? Sekretem Bobbi Brown jest unikalna, dwuetapowa aplikacja korektora.

Najpierw należy nałożyć korektor o podcieniu różowym lub brzoskwiniowym, który rozświetli skórę i zneutralizuje fioletowo-zielone cienie pod oczami. Osobom posiadającym jasną karnację Bobbi poleca jaśniejsze odcienie korektora (począwszy od Porcelain Bisque). Osobom o ciemniejszej karnacji rekomenduje zaś odcienie brzoskwiniowe lub Medium to Dark.

Następnym krokiem jest aplikacja korektora o podcieniu żółtym. Creamy Concealer rozjaśni okolice oczu i sprawi, że nie będą się odróżniały od reszty twarzy.

Makijaż oczu to bardzo często jedyny makijaż kobiet. A jeśli nie, to na pewno pierwszy i najważniejszy etap makijażu każdej z kobiet. Ace of face to pierwsza marka skupiająca się tylko na tej potrzebie.

Najczęstszą potrzebą używania maskary jest pogrubianie rzęs. Marka Ace of Face to swyselekcjonowane maskary z efektem pogrubienia, a wybór różnych szczoteczek umożliwia osiąganie dodatkowych, wspaniałych efektów.
Jak osiągnąć najlepszy efekt makijażu oka:

ODŻYWKA DO BRWI I RZĘS: wyjątkowy kosmetyk, który modeluje i profiluje rzęsy oraz brwi. Stosować bezpośrednio przed aplikacją mascary lub też samodzielnie. Stosować na dzień i na noc.
Zawiera komponenty nawilżająco-odżywcze.

KREDKA DO OCZU: luksusowa formuła i precyzyjny sztyft umożliwiają perfekcyjny makijaż konturu oka. Można stosować na wszystkie powierzchnie górnej i dolnej powieki aplikując na sucho, jak na mokro. Zawierają woski roślinne oraz witaminy dbające o właściwą kondycję skóry wokół oczu.

MASCARY: unikalna selekcja sześciu wyjątkowych fantastycznych tuszy do rzęs dopasowanych do różnych rzęs i potrzeb naszych oczu. Odmienność szczoteczek pozwala dobrać tusz do rzęs specjalnie pod nasze oczekiwania i uzyskać rozmaite efekty pogrubienia w zależności od upodobań lub rodzaju makijażu.

Wszystkie formuły są wzbogacane minerałami oraz witaminami . Należy nakładać w dwóch warstwach bezpośrednio jedna po drugiej.

Kolekcja Fanciful jest bardzo radosną kolekcją, utrzymanych w pastelowych barwach, które bardzo jednoznacznie kojarzą się z wiosenną aurą. Nie jest jednak żadną rewolucją wsród kolekcji wiosennych.
W moim kuferku zagościły dwa cienie z kolekcji. Test już lada moment :)

Cienie IsaDora Eye Focus pozwolą stworzyć wyjątkowo modny w tym sezonie monochromatyczny makijaż oczu.

60 Lilac Daydream
61 Blue Sky
62 Bon Bon Mint
Cena detaliczna: 44,50 zł

Róż w sztyfcie Glow Stick Blusher
Delikatny i lekki róż w sztyfcie IsaDora Glow Stick Blusher łatwo rozprowadza się na policzkach i doskonale współgra z cerą.
Glow Stick Blusher może być również nakładany na ramiona oraz dekolt.

Cena detaliczna: 59 zł

Niektórym z nas, natura dała naturalne rumieńce, które powodują, że wyglądamy świeżo, promiennie i dziewczęco. Niestety, większość kobiet z konieczności podreśla urodę przy pomocy bronzerów i róży. Czasem jednak efekt jest odwrotny od zamierzonego. Jak sobie z tym radzić?

1. Wybierz kolor.
W miarę możliwości sprawdzaj kolor różu w świetle dziennym. Najłatwiej nałożyć go na skórę w drogerii i wyjść na chwilę na dwór. Sztuczne, halogenowe światło w drogeriach bardzo często przekłamuje efekt. Podobnie bywa z podkładami. W naszej szerokości geograficznej cera waha się od bardzo jasnej do śniadej. Warto więc nie sugerować się kosmetyczką kolezanki. Bardzo fajna metodą jest dopasowanie rózu do naturalnego odcienia ust. Jasne cery wyglądają świetnie w pastelowych i brudnych różach oraz w brzoskwiniach. Im ciemiejsza cera, tym lepiej wygląda w odcieniach morelowych i oliwkowych. Murzynki stosują nawet czerwień.

2. Jeśli wybrałas już kolor, warto skupić się na konsystencji. Wszystkie pamiętamy zapewne z toaletek naszych mam słynne, wypiekane cienie Bourjois. Obecnie, kosmetyki są na tyle zróżnicowane, że każda z nas znajdzie cos dla siebie. Oczywiście róż prasowany czy wypiekany jest najwygodniejszy, bo można go zabrać ze sobą wszędzie, ale panie o tłustej skórze powinny zastanowić się nad różem sypkim, a skóry suche nad różem w kremie.

3. Przy makijażu warto pamietać o tym, że róż nakładamy naprawdę na sam koniec makijażu, w momencie, kiedy oko jest “zrobione”. Można wtedy ładnie dobrać intensywność koloru na twarzy. W odwrotnym przypadku możemy zaróżowic się zbyt blado lub zbyt kontrastowo w stosunku do całego makijażu.

4. Pedzel. Musi być skośnie ścięty i posiadać miękkie włosie. Nie moze byc także za mały, bo na twarzy powstaną nam kreski zamiast ładnie roztartego rumieńca. Jeśli zdarzyło nam się przesadzić z kosmetykiem, nie ma co panikować, wystarczy go rozetrzeć używając dużego pędzla do pudru przy pomocy zawsze pomocnego pudru transparentnego.

5. Stań przed lustrem i się uśmiechnij. Wiem, że o poranku usmiechanie się do lustra jest ostatnią rzeczą, jaką kobieta chce robić, ale wtedy łatwiej zlokalizować najwyższy punkt na policzku i kość policzkową. Bronzer, który wyszczupla nam buźkę optycznie nakładamy łukiem od wysokości płatka nosa aż do skroni pod kością policzkową. Róż nakładamy centralnie ponad nim (nad kością), rozcierając z bronzerem, aby nie powstały nieestetyczne dwukolorowe kreski. Na koniec muskamy pędzlem najwyższą część policzka.

6. Dla uzyskania promiennego, seksownego efektu, można jeszcze pokusić się o nałożenie połyskującego pudru ponad różem, a tuż pod okiem.

Artykuł miał swoją premierę na serwisie dourody.pl

Kolory w makijażu, tak jak kolory naszych ubrań, powinnyśmy dopasowywać do typu urody, jakim obdarzyła nas natura. Sprawa jest stosunkowo prosta, jeśli możemy łatwo określić, do jakiego typu należymy, jednak większość z nas jest mieszanką kilku różnych. Poniżej przedstawiam Wam listę kosmetyków, które sprawdzą się przy każdej karnacji.
Każda z nas słyszała na pewno o analizie kolorystycznej. Część miała nawet przyjemność się jej poddać. Napisano o niej mnóstwo książek czy artykułów w magazynach branżowych. Wiadomo, że typy urody odpowiadają porom roku, że mogą być czyste lub z domieszkami. Tak, może się zdarzyć, że ktoś ma w sobie coś z chłodnego lata i z ciepłej jesieni. Każda z nas jest inna, oryginalna. Właśnie dla takich „niewiadomych” stworzyłam poniższy szybki poradnik kolorystyczny.

1. Brzoskwiniowy róż
Jest to bezpieczny odcień kosmetyku pasujący każdemu. Stricte różowe mają bardzo cienką granicę pomiędzy „ożywiającym rumieńcem” a sztucznym efektem lalki Barbie. Z brzoskwiniowym, czy też z łososiowym różem takie niebiezpieczeństwo jest znacznie mniejsze. Panie o jasnej karnacji powinny aplikować róż na najwyższą część policzka, a panie posiadające ciemniejszą karnację, w okolice dalsze, pod kością policzkową, jako element rozświetlający.

2. Purpurowy cień do powiek
Purpura jest połączeniem ciepłej czerwieni i chłodnego koloru niebieskiego. Pasuje zatem każdemu typowi kolorystycznemu. W zależności od intensywności aplikowanego cienia, nadaje się on zarówno do makijażu dziennego, jak i wieczorowego. Warto pamiętać o tym, żeby nie nakładać go na dolną powiekę, z tego oczywistego względu, że po całym dniu może spotęgować efekt „worów” pod oczami.

3. Granatowa konturówka
Niezależnie od odcienia skóry i koloru tęczówki, granat powoduje optyczne wybielenie białka, przez co sprawia, że oko staje się większe i świeższe.

4. Satynowy złoty cień do powiek
Matowy cień u pań z ciemniejszą karnacją, mógłby dać nieco kredowy efekt. Za to perłowych cieni nie należy stosować w przypadku kobiet dojrzałych, u których skóra powieki straciła nieco elastyczności. Satynowe złoto odbija światło i pieknie rozświetla oko. Nadaje się do stosowania zarówno na powiekę, jak i do rozświetlenia łuku brwiowego.

5. Różany błyszczyk do ust
Różany, a nie różowy. Chodzi mi o odcień nieco przybrudzonego i rozmytego pudrowego rózu, który nałożony na usta pięknie „wyciągnie” z nich naturalny kolor. Wszelkiego rodzaju dodatki, czyli elementy mieniące, brokat są dozwolone, ale na bardziej oficjalne okazje warto jest mieć w swojej torebce produkt nadający jedynie lekkiego blasku.

6. Ciemnobrązowy błyszczący cień
Wierzcie mi na słowo lub nie, ale każdej tęczówce jest dobrze w ciemnym brązie. Jest on kolorem neutralnym, który zaaplikowany na całej powierzchni powieki lub tylko w jej załamanie, dodaje oku zmysłowej głębi. Jeśli przy okazji macie pod ręką kosmetyczkę ze wspomnianym wyżej brzoskwiniowym różem, nałózcie go na sam środek powieki, w miejscu, gdzie jest najbardziej wypukła, a wasze spojrzenie zyska ciepłego blasku.

Mam nadzieję, że tych kilka produktów znajdzie miejsce w Waszych kosmetyczkach jako swego rodzaju „must-have”.